piątek, 29 maja 2009
Dochodowe parodie

Tak jak w przypadku popularnego Harrego Pottera tak i w przypadku Zmierzchu została wydana pierwsza parodia tej książki. To musi być całkiem intratny biznes skoro wcześniej czy później pojawiają się takie wykwity po bestsellerach. Niestety nie potrafię powiedzieć czy powieści o  Barry'm Trotterze cieszyły się popularnością, nie mam żadnych wiarygodnych informacji, ale już samo wydanie całej serii o czymś świadczy.

Parodie bazują na oryginalnej fabule przeinaczając ją w ten sposób, aby pozbyć się tragizmu i wypełnić ją absurdem i śmiesznymi perypetiami karykatur bohaterów. Tak też zrobił Stephen Jenner w swoim literackim debiucie pt. TwiLite, którego bohaterami są Edweird Sullen i Stella Crow. Swoją drogą okładka dobrze pokazuje co za tym wszystkim stoi. Ciekawe czy któreś z polskich wydawnictw zakupiło już prawa autorskie?

TwiLite

Źródło:http://www.examiner.com/x-4908-Twilight-Examiner~y2009m5d28-Twilight-parody-Twilite-is-a-twisted-bag-of-laughs-review 

http://twilite-parody.com/default.aspx strona pisarza

czwartek, 28 maja 2009
Teraz

Teraz, Agnieszka Drotkiewicz, W.A.B., Warszawa 2009

Teraz

To już trzecia książka młodej pisarki, Agnieszki Drotkiewicz, na szczęście nie czytałam poprzednich. Bohaterką jest Karolina Pogorska, doktor nauk humanistycznych w Zakładzie Kultury w Kryzysie. Osoba, która musi sprostać wymaganiom współczesnego świata, deadline'om, nienormowanemu czasu pracy, brakowi snu. Umysłowy rozwój bohaterki nie poszedł w parze z rozwojem życia uczuciowego i kobieta żyje teraz samotnie analizując bez przerwy swoje życie, uświadamiając tym samym czytelnikowi jak pusty jest żywot inteligentki po rewolucji feministycznej. Ta stara panna jest niezwykle mądra i inteligentna, ale cóż z tego skoro w życiu wykazuje się nieporadnością, niezdecydowaniem, brakiem tożsamości. Zamiast zdobywać nowe horyzonty pokłada się na własnej wycieraczce przed mieszkaniem, wdychając jej zapach.

"Jestem dziewczyną-sztandarem, na mojej twarzy maluje się większość problemów współczesności: anoreksja, bulimia, bezdroża emancypacji, nowy brutalizm, melancholia ciała. Dało się to zauważyć już rano, kiedy witałam się ze sobą w łazience oklejonej oładkami "Wysokich Obcasów". Będę taka jak wy, odgrażam się, myjąc zęby. Będę taka jak wy, należy mi się to, bo każde, nawet najbardziej obsceniczne doświadczenie, które mnie spotyka, umiem opisać w tekście z przypisami."

Po przeczytaniu tej książki miałam wrażenie jakby autorka wymyśliła sobie historię "kobiety po rewolucji feministycznej" nasycając ją tylko później, w miarę pisania językowymi rebusami i łamańcami. Ta gra językowa trwa bez przerwy i czasem bawi a czasem drażni (ale raczej to drugie), wypływa z konceptu życia bohaterki w literach, rozpatrywania wszystkiego poprzez słowa. To wieczne wikłanie fabuły w jakieś dialogi z konwencjami, z współczesnym światem i konsumpcjonizmem, powodują, że ta książeczka staje się bardziej autorskim spisem postulatów niż powieścią.  Cytowanie Pani Bovary w odniesieniu do głównej bohaterki to też nie najlepszy pomysł, ja bym przytoczyła "Nad Niemnem" (zwłaszcza przez te globusy Pogorskiej).

To obraz kobiety, która stara się sprostać współczesnemu światu zatracając swoje "ja" po drodze. Wyłania sięz tego dosyć pesymistyczny obraz niezmiernie samotnych współczesnych starych panien, dla których mężczyzna "to cisza, a potem oklaski. Mężczyzna to pudełko, do którego kobiety bezmyślnie wrzucają swoje marzenia. A potem mają pretensje, że wyjmują coś nieco innego niż to, co włożyły do środka." Tymczasem to mężczyźni pomagają wreszcie odnaleźć bohaterce jej własne ja i poskładać wszystko jakoś do kupy.

Pisarstwo Drotkiewicz wydaje mi się tylko marną błyskotką. Nie jest to książka zła, ale jest to literatura współczesna bez duszy, nieprzekonująca.  Mam ochotę na coś z klasyki.

Kategorie: seria Archipelagi / literatura współczesna

niedziela, 24 maja 2009
Wyższa magia

Wyższa magia, Kira Izmajłowa, przełożyła Agnieszka Chodkowska-Gyurcis, Fabryka Słów, Lublin 2008

Wyższa magia

To, co mi się najpierw rzuciło w oczy w bibliotece, to gorąca dedykacja autorki dla Ewy Białołęckiej, co już samo w sobie jest pewnego rodzaju rekomendacją. Po przeczytaniu książki wiem, że to odczucie było zwodnicze. 

Pisarka miała ciekawy pomysł aby wyższą szkołę magii osadzić we współczesnych realiach Rosji, by wzmocnić realizm poddała cały system nauki magii formalizacji i biurokracji. Przez to wszystko studenci na zajęcia jeżdżą metrem a nie teleportują się albo dolatują na miotle, nikt nie wyczarowywuje pieniędzy czy klejnotów, i nawet zwykłego papierosa wykładowcy przypalają zapalniczką. Myślę, że ten ład i porządek jaki panuje w świecie Izmajłowej jest całkiem dobrą odtrutką na wiele innych, magicznych światów autorów o rozbuchanej wyobraźni. Zasada umiaru sprawdziła się w tej powieści doskonale.

Dalej nie jest już tak dobrze, o tyle o ile pisarka nie ma problemów z kreowaniem świata to ma kłopoty z tworzeniem postaci o wiarygodnych profilach psychologicznych. Mamy oczywiście postać centralną, Nainę, która nie rokuje dobrze na uniwersytecie, ale uśpione moce destrukcji tkwią w niej standardowo. Żeby nie było tak prosto to pisarka przeprowadza swoją studentkę wyjątkowo ciernistą ścieżką edukacji, i zmusza czytelnika do czytania całych rozdziałów o żmudnym powstawaniu pracy magisterskiej wyżej wymienionej postaci. Powieść ta, jest też historią dorastania głównej bohaterki. Jednak rozwój psychologiczny postaci jest trochę nieprawdopodobny, z upartej chłopczycy, która kocha ryzyko i dreszcz emocji, dziewczę przemienia się w posłuszną szarą myszkę i niemotę, by następnie wydorośleć i zmienić styl ubierania w przeciągu kilku tygodni (proces przemian wewnętrznych w skrócie możemy opisać tak: baran-mysz-osioł/paw). Niezwykłe są drogi dojrzewania. Myślę, że książkę spokojnie można by skrócić o samo-uświadamiające dywagacje bohaterki, albo przynajmniej nadać im nieco szybszy tor myślowy bo Naina naprawdę kojarzy za wolno.

Wątek miłosny poprowadzono w myśl utartej zasady "kto się czubi ten się lubi". Zagadka zbrodni nie była zagadkowa i wszystko to wisi na cienkim włosku lichego prawdopodobieństwa. Gdy atmosfera już gęstnieje i czytelnik zastanawia się, co się pod tym wszystkim się kryje, to kulminacja wydarzeń rozczarowywuje i zawodzi. Humoru tyle co na lekarstwo, momentami pojawiają się aluzje do Harry'ego Pottera, ale brak im dowcipu i są raczej złośliwe. W sumie powieści nie ratuje żaden z wątków i wyszło z tego mierne czytadło.

Kategorie: powieść fantastyczna / młodzieżowa

 

czwartek, 21 maja 2009
Gadżety popkultury

Gadżety popkultury, Społeczne życie przedmiotów, pod red. Wiesław Godzic, Maciej Żakowski, Wydawnictwa Akademickie i Profesjonalne, Warszawa 2007

Gadżety popkultury

Książka, wydana w serii "Popkultura i media", jest ciekawą próbą przedstawienia czytelnikowi przeglądu najważniejszych gadżetów ubiegłego wieku wraz z ich wpływem na społeczeństwo. I tak mamy artykuły traktujące o karcie kredytowej, CV, telefonie komórkowym, kinie domowym, komputerze i ten przegląd nie zaskakuje, jest oczywisty. Ale znajdziemy tu też rozdziały poświęcone T-shirt'owi, portfelowi czy przedmiotom niezbędnym w obecnych czasach do uprawiania seksu, czyli słów kilka o prezerwatywach i wibratorach.

Oczywiście zbiór artykułów różnych autorów wpływa na poziom tej książki, który jest bardzo nierówny. Mamy tu naprawdę znane i cenione nazwiska z dziedziny socjologii czy antropologii (jak Zygmunt Bauman, Wojciech Burszta, Roch Sulima), a także nazwiska całkiem nowe, niezwiązane z tymi dziedzinami. Konsekwencją tego podejścia jest ciekawy dobór rozdziałów oraz różny stopień realizacji tematów, czytaj profesjonalny i amatorski.

Zygmunt Bauman zadaje czytelnikowi pytanie co dzieje się ze społeczeństwem, które nie musi już czekać na spełnienie swoich zachcianek. Jaki jest żywot naszych motylich pożądań gdy wszystkie przyjemności są w zasięgu zadłużonego portfela? Anna Wieczorkiewicz stwierdza, że często zdobywamy szczęście poprzez "formowanie" naszego własnego ciała. CV jako narzędzie rozumu biurokratycznego, portfel jako rzecz, która materializuje formalną i uczuciową tożsamość właściciela. To tematy z co ciekawszych rozdziałów.

Rekwizyty XX wieku, które sytuują jednostkę w społeczeństwie, tworzą nowe społeczne zachowania i zjawiska są godne uwagi tegoż społeczeństwa. Ten zbiór jest świetnym sposobem by zacząć zgłębiać kulturalne przemiany i dowiedzieć się co "w trawie piszczy", jednak dla osoby interesującej się antropologią na dłuższą metę, może nie być interesujący gdyż jest tylko syntezą zjawisk, którym inni poświęcili całe książki. Wydanie to możemy potraktować jako podstawowy przewodnik po gadżetach popkultury.

I jeszcze uwaga na koniec : korekta (w tekście jest sporo literówek, błędy interpunkcyjne)! Jest tu konieczna dla zachowania twarzy, w końcu wydawnictwo ma w swojej nazwie słowo "profesjonalne".

Kategorie: seria Popkultura i media / socjologia / antropologia

sobota, 16 maja 2009
Ars magica

Ars magica, Nerea Riesco, przełożyła Teresa Gruszecka-Loiselet, Wydawnictwo Albatros A. Kuryłowicz, Warszawa 2009

Ars magica

Myślę, że to co urzekło mnie w tej książce i zachęciło do jej zakupu, to była bibliografia na końcu, nie okładka. Zdjęcie sugeruje dosyć sztampową powieść fantastyczną, ale nie dajcie się zwieść, gdyż jest to powieść historyczna. Spora bibliografia uświadamia pracę autorki nad autentycznością przedstawionych wątków i historycznego tła, cenię sobie profesjonalizm. Od razu przestrzegam, że notka wydawcy na okładce zdradza treść książki tak do około 400 strony, a wszystkich stron jest 457. Postaram się aż tyle nie zdradzić, ale może być trudno gdyż powieść nie obfituje w nagłe zwroty akcji a wydarzenia momentami ciągną się niemiłosiernie.

Mamy początek XVII wieku, Inkwizycja szaleje, ludzie widzą w swoich sąsiadach sługusów diabła a księża grożą ogniem piekielnym ze swoich ambon. W całym tym zamieszaniu młoda znachorka Mayo de la Bastida D'Argmanac traci swoją opiekunkę i towarzyszkę, Ederrę, która została uwięziona i posądzona o czary. Młode dziewczę traci głowę i kierując się swoistą logiką zaczyna podążać śladami jednego z głównych inkwizytorów, mając nadzieję, że ten, doprowadzi ją do miejsca uwięzienia niani. Czytając książkę zauważyłam, że autorka z lubością zanurza się w psychikę poszczególnych postaci, dając im możliwość podzielenia się z czytelnikami ich najskrytszymi tajemnicami i uczuciami. Wszystko byłoby dobrze gdyby nie powtarzała kilkakrotnie tych samych "uczuciowych epizodów", czyli jeśli mamy księdza, który traci wiarę w diabła, to będzie ją tracił jeszcze dwa razy w kolejnych dwóch rozdziałach. Powieść zaczyna się przez to dłużyć czytelnikowi a fabuła nie jest z gumy i nie można jej rozciągać bez końca. Rozumiem,  że autorka przy okazji tej historii chciała zawrzeć wiele ciekawych spostrzeżeń dotyczących natury ludzkiej, ale wyszło to kosztem fabuły. Czytelnikowi te dłużyzny może wynagrodzić styl autorki, dużo ironii pomiędzy wierszami, lekkość wypowiedzi. W książce znajdziemy wiele informacji dotyczących czarodziejskich praktyk, odczyniania uroków, rzucania zaklęć, wszystko potwierdzone ze źródłami historycznymi. Podoba mi się zbiorowy obraz społeczeństwa korony hiszpańskiej jaki nakreśliła pisarka. Koncept szerzenia się zbiorowej histerii, wspomaganej często przez gorliwe kazania duchownych. Wszystko to tworzy całkiem ciekawą panoramę XVII wiecznej Hiszpanii, momentami przydługą gdyż w takich powieściach intryga powinna gęstnieć z szybkością budyniu, zaskakując nas na samym końcu.

Kategorie: powieść historyczna / czytadło

poniedziałek, 11 maja 2009
"Auschwitz było moją szkołą"

Imre Kertesz, ocaleniec z obozu zagłady w Auschwitz, laureat nagrody Nobla w 2002 r., udzielił wywiadu dla BibliObs. Ten 79-letni węgierski pisarz nie przestaje zaskakiwać. Ocalały, zamieszkał w Budapeszcie, nie próbując opuścić kraju gdzie zapanował reżim komunistyczny, twierdząc, że był to swoisty ratunek przed traumą Holocaustu. W 2002 roku zamieszkał w Berlinie ("w mieście, które nie kryje swojej przeszłości"), w dodatku kocha język niemiecki i jest autorem wielu tłumaczeń (Nietzsche, Freud, Roth, Wittgenstein), choć sam tworzy w języku węgierskim. Do dziś nie opublikował książki, która byłaby typową relacją świadka Zagłady. Jego powieści to światy gdzie fikcja miesza się z autobiografią, w których pisarz stawia pytania uniwersalne, na temat przetrwania, religii czy etyki. We Francji wydano swoistą biografię intelektualną Kertesza "L' Holocauste comme culture" (Holocaust jako kultura), w której autor rozwija swoją tezę. W chwili obecnej pisarz tworzy swoją ostatnią książkę.

L'Holocauste comme culture

czwartek, 07 maja 2009
Autobiografia na czterech łapach

Autobiografia na czterech łapach czyli historia jednej rodziny oraz psów, kotów, krów, koni, jeży, węży ... i ich krewnych, Dorota Sumińska, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2008

Autobiografia na czterech łapach

 

Znowu autobiografia, ale tym razem o zupełnie innym charakterze. Książka jest ładnie wydana i opatrzona mnóstwem zdjęć przez co sprawia dość przyjemne wrażenie już na samym początku. Autorka, znany lekarz weterynarii, pisze w sposób ciekawy i zabawny, niestety momentami ten lekki dowcip niknie wśród opisów kolejnych zwierząt, ale lekkość wypowiedzi utrzymana jest do końca. Dorota Sumińska spogląda na historię własnej rodziny z dystansem i przymrużeniem oka, chwilami zbyt szybko żongluje poszczególnymi wydarzeniami i nazwiskami, ale przy odrobinie wysiłku można się połapać. Drobne, wzbudzające uśmiech epizody, miłe sercu autorki wspomnienia i ważne życiowe decyzje poprzetykane są rodzinnymi zdjęciami. Mnie najbardziej do gustu przypadły opowieści o korzeniach rodzinnych pisarki. Pełne werwy i humoru historie przedstawiają pradziadków i dziadków, barwne anegdotki dodają uroku.

"Józef (Doroty Sumińskiej) darzył sympatią zarówno grodnieńskiego proboszcza, jak i popa. Często spotykali się we trójkę, aby opróżnić karafkę naleweczki. Kiedyś karafka była całkiem spora i panowie, rozochoceni jej diabelską mocą, nie mieli ochoty na rozejście się do domów. Zima była siarczysta, śnieg skrzył, wieczór piękny, zachciało im się sanny. Na jakimś podwórzu stały lekkie sanki z dyszlem, takie dla jednego konia. Zaprzęgneli popa, sami wgramolili się do sań i wywijając ochoczo batem, pokrzykując "ho, ho!", ruszyli przez Grodno prosto do cerkwi. Pop był słusznej postury, więc jakoś dawał radę jako koń zaprzęgowy i aby było weselej, rżał jak najprawdziwsza szkapa. Józef, dżentelmen, pomagał czasem popowi, powoził proboszcz. Ekumeniczne towarzystwo podjechało pod cerkiew z fasonem, jednak parafianie cerkwi i kościoła nie podzielili animuszu swoich przewodników duchowych, a tym bardziej nie docenili ich wysiłku."

Książka jest  przede wszystkim zapisem ogromnej miłości do zwierząt autorki, przykładem cierpliwości na jaką nas, ludzi, często nie stać wobec czworonogów. W tej historii "bracia mniejsi" mają miejsce równe nam, co przekłada się również na ilość poświęconego im miejsca w wydaniu.

Kategorie: autobiografia / na poprawę humoru

wtorek, 05 maja 2009
Księżyc yakuzy

Księżyc yakuzy. Wyznania córki gangstera, Shoko Tendo, przełożyła Anna Zalewska, Wydawnictwo Łyński Kamień, Warszawa 2009

Księżyc yakuzy

Shoko Tendo postanowiła spisać koleje swojego losu i mimo, że życie miała burzliwe to ja na jej miejscu nie chwaliłabym się w ten sposób własną głupotą. Potem taki Polak to czyta i kiwa głową z politowaniem, ale po kolei.

Na okładce możemy przeczytać taką notkę:

"Shoko Tendo nawet latem woli osłaniać ramiona. Kiedy przechodnie dostrzegają jej tatuaże, odwracają się z pogardą. W Japonii tatuaże są znakiem ludzi innego świata, o których zamknięte, zuniformizowane społeczeństwo chciałoby zapomnieć - znakiem gangsterów z yakuzy."

Ewidentne szukanie sensacji i wprowadzanie potencjalnego czytelnika w błąd. Shoko Tendo nie współpracowała z yakuzą tylko szlajała się po mieście i wdychała rozpuszczalnik. Pierwsza część książki to po prostu wylewanie żali. Pisarka nie wzbudza współczucia tylko zniecierpliwienie (kiedy ona przejdzie do rzeczy). Płytkie przemyślenia, brak stylu. Społeczne, geograficzne i kulturowe różnice na pewno wpływają na nieco inny odbiór tej autobiografii niż w Japonii, ale farbowanie włosów wodą utlenioną, wdychanie rozpuszczalnika i wagary nie wydały mi się szczególnie szokujące. Myślałam, że książka da czytelnikowi możliwość zerknięcia w świat yakuzy, ale są tu tylko pojedyncze informacje dotyczące ojca i kilku kochanków, którzy pracowali dla wyżej wymienionej organizacji. Większa część autobiografii opisuje miotanie się Shoko pomiędzy kilkoma mężczyznami. Trudno jej wybrać pomiędzy katującym ją zboczeńcem, zaniedbującym żonatym mężczyzną a chorym psychicznie zazdrośnikiem. Do tego denerwujące wstawki z wspomnieniami z dzieciństwa, które miały udramatycznić poszczególne sceny. Najciekawsze w tej autobiografii jest posłowie autorstwa Manabu Miyazakiego. Z jego rozdziału "Jaki kształt ma teraz księżyc" dowiedziałam się więcej niż z całej książki. Miyazaki mówi o sobie "freelance yakuza" i to jego wspomnienia pt."Tappamono" chętnie bym przeczytała.

Kategorie: autobiografia / Japonia

niedziela, 03 maja 2009
Iran. W jaskini Ali Baby

Iran. W jaskini ALi Baby, Ana M. Briongos, przełożyła Pola Sobaś, ushuaia.pl, Warszawa 2007

Iran. W jaskini Ali Baby

Książka przeleżała trochę na półce bo i po prawdzie nie wygląda bardzo zachęcająco, i to nie tylko z winy fatalnej jakości zdjęć. No, ale jak mówią w Iranie "pośpiech jest wynalazkiem diabła".

Autorka jest wieloletnią miłośniczką kultury azjatyckiej z ukierunkowaniem  na kraje islamskie. Przez wiele lat pracowała w Iranie i Afganistanie, ta książka jest relacją z jej ostatniej podróży. Przez miesiąc pisarka wczuwała się w klimat kraju, poznając jego mieszkańców, zwiedzając i nawiązując nowe przyjaźnie. Przez ten czas mieszkała u swoich przyjaciół zgłębiając przy okazji zwyczaje typowej irańskiej rodziny. Wniknęła więc w społeczeństwo od środka, niespiesznie zgłębiając swoją wiedzę. Stara się pisać o normach etycznych rządzących tymi ludźmi oraz kulturze i zachowaniu. Zaznacza daleko idącą ingerencję państwa w życie jego mieszkańców ze wszystkimi konsekwencjami ograniczenia wolności. Autorka przebywała w kraju w 2002 roku, ale wątpię by wiele zmieniło się od tamtego roku. Policja pilnuje czy ktoś zachowuje się nieprzystojnie, czytaj całuje lub obejmuje kobietę. Wszelkiego rodzaju imprezy czy prywatki są zakazane (pewnie się boją, że któraś z tych zakutanych we wszelkie materiały kobiet zacznie wywijać czadorem). Skromne ubranie to podstawa, czytaj: wszechobecna czerń od stóp do głów pokryta jeszcze czadorem i płaszczem. Mimo tych wszystkich nakazów Irańczycy są ludźmi towarzyskimi i gościnnymi, a Ana nie ma problemu z nawiązywaniem nowych kontaktów.

Z ciekawszych obserwacji autorki mogę dodać, że publiczne okazywanie żalu nie jest źle widziane, dlatego łzy, płacz, zawodzenie i rozdrapywanie twarzy jest częstym widokiem na ulicach miast i to zarówno w wykonaniu kobiet jak i mężczyzn. Za to wszelkie przejawy agresji uważane są za niedojrzałość.

Autorka prawie w ogóle nie wspomina o tzw. miejscach wartych zwiedzenia, jej książka to raczej subiektywna relacja z obcowania z innymi ludźmi, zgłębiania ich kultury. Wspomina, że zwiedzała, ale nie skupia się na zabytkach tylko na Irańczykach. Brakowało mi ciekawostek o samym mieście, a liczne wzmianki o poszczególnych rodzajach dywanów wcale mi tego nie wynagrodziły (w życiu nie miałam pojęcia, że jest taki wybór, ba, w tym momencie mogę iść na pierwszy lepszy bazar irański i kiwać głową z miną znawcy). Pisarka naprawdę upodobała sobie jeden ze sklepów z dywanami, który nazwała Jaskinią Ali Baby, i gdzie spędzała najwięcej czasu. Z tego miejsca uczyniła ramy i tworzywo spajające całą swoją opowieść. Na końcu książki jest jeszcze kalendarium i słowniczek, które ułatwiają orientację w historii.

Biografia Meyer - w cyklu "Brak mi słów"

W księgarniach pojawiła się już pierwsza biografia niezwykle popularnej pisarki Stephanie Meyer. Książka nosi tajemniczy tytuł "Stephanie Meyer: Author of the Twilight Saga" (Stephanie Meyer: Autorka sagi Zmierzch). Nie ma to jak popularność, która mimo młodego wieku pisarki, jej niedoświadczenia i wątpliwych osiągnięć literackich gwarantuje jej dalsze rozpowszechnianie nazwiska. Sprawczynią tego niezwykle oryginalnego dzieła jest Lisa Rondinelli Albert. Autorka nie ograniczyła się do opisywania niezwykłego sukcesu Meyer, ale sięgnęła po wczesną korespondencję mailową pisarki z jej fanami. W książce znajdziemy też wcześniej nie publikowane zdjęcia twórczyni sagi z liceum. Jestem pewna, że niezwykle skrupulatne i naukowe podejście autorki biografii zapewni wyżej wymienionej pracy, sukces na rynku.

Stephanie Meyer:Author of the Twilight Saga

 
1 , 2
Zakładki:
Länkar (szwedzkie)
Liens (francuskie)
Links (angielskie)
Links (niemieckie)
LISTA ŻYCZEŃ
Moje zestawienia
Poczta
Serie wydawnicze
SPIS ALFABETYCZNY
Też ciekawe
Wyzwania
Zaglądam
statystyka