czwartek, 24 lutego 2011
Warszawskie to i owo, Adam Słomczyński

Warszawskie to i owo, Adam Słomczyński, Instytut Wydawniczy PAX, Warszawa 1978

 Warszawskie to i owo, Adam Słomczyński

Książka Adama Słomczyńskiego to zbiór szkiców o Warszawie XIX i XX wieku. Autor sam nazywa je gawędami warszawiaka, który dobierał swe opowieści według własnego "widzimisię". Spośród materiałów wybrał najbardziej charakterystyczne ogłoszenia, doniesienia pojawiające się w prasie, a oprócz tego dodał kilka własnych opowieści, parę anegdotek i wyszperanych ciekawostek. Z tego wszystkiego powstała krótka i niewielka objętościowo książka na jeden lub dwa wieczory, w której znaleźć możemy dosłownie wszystko - jednym słowem mydło i powidło. Sam Słomczyński stwierdza, że w swym doborze kierował się powiedzeniem Boya-Żeleńskiego.

"Może by nasi historycy zmienili metodę, może by zaczęli drukować to, co opowiadają prywatnie, a opowiadać prywatnie (o ile znajdą słuchaczy) to, co ogłaszają drukiem."

Myśl ta przewodnia sprawiła, że obcowanie z publikacją jest ciekawe i zupełnie nie wiemy czego się spodziewać po następnym rozdziale. To ma oczywiście swoje plusy i minusy, ale raczej zachęca do niefrasobliwego oddania się lekturze. I tak dowiemy się w jakich oborach można było nabyć mleko od krowy za grosze, że pączki były tradycyjnym warszawskim przysmakiem, kiedy wybuchła welocypedowa mania, co robiono ze śmieciami mieszkańców (najczęściej nic), gdzie można było kupić respirator ułatwiający oddychanie przeciwko wiatrom, itd.

środa, 23 lutego 2011
XIX-wieczne ciekawostki

XIX-wieczne polowanka w Warszawie:

"Wśród takich rozkoszy jakieś tam mizerne miejsce zajmowały i warszawskie, miejskie polowanka. Nie tylko  wrony i gawrony, ale i zające, i kuropatwy docierały śmiało do ogrodów i poletek na  Woli, Ochocie, Mokotowie, Czerniakowie, Bródnie, Marymoncie. (...) To wszystko dostarczało emocjonującej rozrywki niezbyt co prawda licznym i zresztą chętnie wykpiwanym "strzelcom niedzielnym", ruszającym dziarsko w dni świąteczne na łowy. Niestety dzikie ptactwo i zwierzyna niezbyt chętnie podstawiało się morderczym lufom, toteż często gęsto ofiarą padał wałęsający się swobodnie swojski drób lub zwykłe kocury. Zdarzało się, że porcję śrutu dostawały ruchliwe prosiaki spacerujące po śródmiejskich zaułkach lub flegmatyczne wiejskie krowiny z licznych obór na Foksalu, Widoku, Wiejskiej czy Wspólnej. Niefortunni nemrodzi szukać musieli po niemiłych utarczkach z krewkimi właścicielami postrzelonych ofiar niezawodnej pociechy w jakiejś przydrożnej bawaryjce."*

sposoby na cholerę:

"Pokładano też ufność w dezynfekującym działaniu alkoholu. Dlatego też zapewne wspomniany już Mathais Rosen ofiarował szczodrze 50 rubli Warszawskiemu Towarzystwu Dobroczynności na zakup gorzałki, której po kieliszku "starcom płci obojga" co dzień z rana i wieczorem udzielać wypadało. Pan Manasse Freud w tymże celu dostarczył 20 garncy piołunówki, pan Flatau zaś aż 150 butelek czerwonego wina... Nawet i pan Lourse w swej cukierni pod filarami Teatru Wielkiego anonsował "odstraszający cholerę truneczek: anticholerówke."**

*, ** "Warszawskie to i owo" Adam Słomczyński, Instytut Wydawniczy PAX, 1978

Tagi: varsaviana
15:08, bsmietanka , cytaty
Link Komentarze (4) »
czwartek, 17 lutego 2011
Alienor z Akwitanii, Regine Pernoud

Alienor z Akwitanii, Regine Pernoud, przekład Eligia Bąkowska, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1980

 Alienor z Akwitanii, Regine Pernoud

Regine Pernoud to bardzo znana mediewistka, autorka ogromnej liczby książek historycznych. Jej wiedza wiedza i pracowitość wzbudzają mój szacunek, a że przy tym i ciekawie pisze, wiem, że warto sięgać po jej książki.

 Eleonora Akwitańska to postać niezwykła, której życiorysem można obdarować kilka osób, ach czego ona nie widziała i gdzie nie wsadziła swego pięknego nosa. Kobieta, która przeszła ogromną przemianę, z nieodpowiedzialnej, kapryśnej królowej Francji do dojrzałej, świadomej władczyni Anglii. To dopiero sztuka, nie było drugiej takiej co za jednym zamachem byłaby spróbowałaby obu tych tronów. Jak głoszą pieśni była panną niezwykłej urody, no ale w końcu zdołała niejednemu zawrócić w głowie.  Ludwik VII był pierwszym, którego opętała swym urokiem, na tyle skutecznie by mieć bardzo wiele do powiedzenia w kwestii prowadzenia polityki w kraju. Jako, że oboje byli bardzo młodzi, ich decyzje charakteryzowała nieodpowiedzialność, brak rozwagi oraz krótkowzroczność. Przez młodą małżonkę władca nieźle namieszał w państwie, psując delikatne układy sił, do jego opamiętania doprowadził Bernard z Clairvaux, święty-legenda. Król postanowił odpokutować grzechy na pielgrzymce do Grobu Świętego, czyli w trakcie drugiej wyprawy krzyżowej, żonę oczywiście też zabrał, i jej niezliczony orszak. Religijny wypad wcale nie dopomógł ich związkowi, małżeństwo w końcu rozwiązano na skutek zbyt bliskiego pokrewieństwa (taki był oficjalny powód). Następnym szczęśliwcem naszej obrotnej kobietki był harbia Andegaweński, przyszły król Henryk II Plantagenet. Z tego właśnie związku narodzi się później słynny Ryszard Lwie Serce.

Na nudę Alienor na pewno nigdy nie narzekała, w dodatku przeżyła 80 lat! Myślę, że był to niezły wyczyn jak na tamte czasy, zwłaszcza, że wydała na świat sporo dzieci. Pernoud ciekawie i z uczuciem przedstawia nam burzliwe dzieje królowej, nie szczędząc ciekawych szczegółów, cytatów z materiałów źródłowych, poezji. Wyłania się nam obraz kobiety niezwykle zaradnej i przedsiębiorczej, oddanej matki, choć nie pozbawionej złudzeń wobec własnych dzieci. Lubię takie bibliografie gdzie mamy możliwość zerknięcia do życia prywatnego Wielkiej Postaci Historycznej, którą historyk próbuje ożywić na naszych oczach.

seria: Biografie Sławnych Ludzi

moja lista zrecenzowanych na blogu książek dotyczących średniowiecza: książki o średniowieczu

poniedziałek, 14 lutego 2011
Książki o miłości

Czytelnicy mojego bloga na pewno już zauważyli moją słabość do różnego rodzaju zestawień przeczytanych przeze mnie książek. Nie inaczej będzie i tym razem, a że dziś mamy osławiony dzień św. Walentego, to stwierdziłam, że wbiję się w temat. Zaczęłam się zastanawiać, które z moich lektur mówiły w wyjątkowy sposób o miłości. Nie będzie to lista najlepszych książek, lecz takich, które mnie zaciekawiły, rozśmieszyły czy wzruszyły z bardzo różnych powodów.

Najsłynniejsze miłości królów polskich, Jerzy Besala Miłość staropolska, Agnieszka LisakThe Convenient Marriage, Georgette Heyer

"Najsłynniejsze miłości królów polskich" Jerzy Besala - zacznę polskim akcentem historycznym. Autor udowadnia, że i koronowane głowy miały czasem szczęście w miłości, przy czym udaje mu się nie przynudzać (myślę, że ta ostatnia informacja może być wartościowa dla potencjalnych czytelników niekoniecznie zainteresowanych historią).

"Miłość staropolska. Obyczaje, intrygi, skandale" Agnieszka Lisak - wzloty i upadki staropolskich romansów, miłostek i małżeństw. Dużo anegdotek, ciekawa treść.

"Wichrowe Wzgórza" Charlotte Bronte - mimo mojego delikatnego rozczarowania (ponowna lektura tej powieści nie była tak satysfakcjonująca jak się spodziewałam) nie mogę pominąć tej powieści w moim zestawieniu. W końcu mamy tu czystą namiętność, miłość wymieszaną z ryzykownymi charakterkami obojga głównych bohaterów. Ona traci głowę i popada w szaleństwo, on do końca życia nie może jej wybaczyć i złości się bez przerwy.

"Gra o tron" George R. R. Martin - on władca dzikiego plemienia, ona potomkini smoków, pochodzą z różnych krain i nie znają swoich języków, ale to wcale nie przeszkadza im w spędzeniu niezwykle udanej nocy poślubnej. Zgadnijcie jak się do siebie później zwracają, oczywiście już po tym jak ona opanowała podstawy języka. Mała próbka:

"Tylko zadrapanie, księżycu mojego życia, od arakha jednego z braci krwi khala Ogo - powiedział khal Drogo w języku powszechnym. - Zabiłem go za to i Ogo też. - Potrząsnął głową i dzwoneczki w jego włosach zadźwięczały. - Słyszysz Ogo, a także Fogo jego khalakka, który był jego khalem, kiedy go zabiłem.

- Nikt nie sprzeciwia się słońcu mojego życia - powiedziała Dany - ojcu rumaka, który przemierza świat."

Mimo wszystko nie można nie ulec romantyzmowi jaki ta para roztacza wokół siebie.

"Portret Doriana Graya" Oscar Wilde - studium miłości do samego siebie. Lustereczko powiedz przecie...

"The Devil's Cube" Georgette Heyer - jedna z moich ulubionych powieści tej autorki. Starsza siostra ma niewymownie głupią młodszą siostrę (typ jak z powieści Jane Austen), której cnotę i przyszłość postanawia ofiarnie uratować. Porwanie a właściwie uprowadzenie, pościgi, skandal i dużo niefrasobliwego humoru gwarantują dobrą rozrywkę. Tymczasem on poczuł, że to ta właściwa, gdy opierająca się młódka strzeliła doń z pistoletu. Poczuł dosłownie...

"The Convenient Marriage" Georgette Heyer - młodsza siostra stwierdza, że uratuje starszą, przed niechcianym małżeństwem z pewnym bogaczem - nie ma jak uczynne rodzeństwo. Urocza i rezolutna ta istota, szybko odnajduje szczęście w tym nietypowo zawartym mariażu.

"Bez oręża" Zofia Kossak - miłość uwikłana w obowiązki królewskie, która pcha kobietę przez pół średniowiecznego świata do wybranka, który nie może się nią i tak porządnie zająć. Oczywiście, z tego wynikną same konsekwencje, dla władcy, jego państwa i wreszcie dla kochanki.

"Rebeka" - tu bynajmniej nie zrobiło na mnie wrażenia uczucie jakie żywiła bezimienna pensjonarka-druga żona do pana De Winter, ale służąca i powiernica poprzedniej pani De Winter, czyli samej Rebeki. Owa istota żyła życiem swej Rebeki, kochała jedynie ją i miała nie całkiem równo pod sufitem, co widać na końcu powieści. Morał taki, że trzeba bardzo uważać kogo się w domu zatrudnia.

"Moja kuzynka Rachela" Daphne Du Maurier - studium opętania, ale nie wiadomo czy pętająca femme jest tą podstępną fatal czy niewinną, aczkolwiek niezwykle "beztroską" istotą. Pouczające.

"Harfa traw" Truman Capote - miłość dojrzała, piękna i romantyczna, pisałam o tym już tu.

"Błękitny Zamek" Lucy Maud Montgomery - stara panna postanawia przejąć wreszcie kontrolę nad swym życiem i pozbyć się natrętnej rodziny. Po upatrzeniu sobie obiektu swych uczuć, oświadcza się mu i udaje się z nim na jego wyspę. Powieść jest urocza i dowcipna.

"Córka fortuny" i "Portret w sepii" Isabel Allende - dwa tomy solidnie napisanego czytadła z miłosnymi historiami w tle. Jest niezwykle barwnie, ciekawie i historycznie.

środa, 09 lutego 2011
Świat bez końca, Ken Follett

World Without End (Świat bez końca), Ken Follett, Penguin

 World Without End, Ken Follett

"Świat bez końca" jest niejako kontynuacją "Filarów ziemi" (recenzja tu), tyle że akcja ma miejsce 200 lat później, a bohaterami są ich potomkowie. Nim czytelnik zdecyduje się sięgnąć po tą "książeczkę" o tysiącu stron musi odpowiedzieć sobie na kilka pytań. Za długie żeby zacząć czytać, za wciągające żeby odłożyć, zbyt niebezpiecznie żeby tym rzucać. No i jak wzmocnić nadgarstki przed taką próbą?

Tak jak w przypadku poprzedniej powieści, to nie jest historia, która sięga głęboko, w zakamarki ludzkich dusz, lub przedstawia nieśmiertelne prawdy życiowe. To rozrywka w średniowiecznym płaszczyku z odrobiną edukacji w tle - czyli powieść można, ale nie trzeba, czytać.

Akcja ma znowu miejsce w fikcyjnym mieście Kingsbridge, które przeżywa swoje wzloty i upadki. Dwie pełne werwy i energii kobiety, Caris i Gwenda, uwikłają swe życie w sieć zależności od pewnych dwóch braci, synów zubożałego szlachcica. Jeden z nich jest oczywiście niezwykle inteligentny i czuły, to Merthin, ten wyrasta na architekta-biznesmana o dość niezdecydowanej osobowości i ze słabością do płci pięknej. Ralph - silny, bezduszny oraz zdemoralizowany, pnie się po szczeblach coraz to wyższych godności, w międzyczasie biorąc udział w wojnie i kilku napadach rabunkowych. Cała urocza czwórka jest powiązana tajemniczym wydarzeniem z dzieciństwa, które będzie miało wpływ na ich przyszłość. Każde będzie powoli zdobywało kolejne szczebelki społecznej drabiny w klasztorze, gildii kupców, ba, jedno dorobi się godności świętego. Podczas gdy oni uprawiają seks, zabijają, żenią się i wychodzą za mąż, Ken Follet przeprowadza nas przez edukacyjne ścieżki farbowania materiałów, wytwarzania łuków, nakładania podatków, tajemnic medycyny, zasadach handlu średniowiecznego i budowania mostów. Dzięki stylowi pisarza wszystko miesza się w łatwą do przełknięcia fabułę pełną zwrotów akcji.

Jednak autor, tak jak w poprzedniej powieści, znów ma problem z prawdopodobieństwem wydarzeń, jego bohaterka dosłownie wynajduje zasady nowoczesnej medycyny. Wydawało mi sie, że przed końcem książki Caris wynajdzie lekarstwo na raka.

Jeśli chodzi o epidemię dżumy to jako czytelnik, w ogóle nie odczułam grozy jaką powinna wzbudzać wśród ludzi ta choroba, składam to całkowicie na braki w pisarstwie autora. Może to dlatego, że mam świetne porównanie, a jest nim książka Connie Willis "Dzień Sądu Ostatecznego" (recenzja tu), gdzie groza szalejącej dżumy została odmalowana w sposób wbijający w fotel, czytelnik identyfikuje się z bohaterami książki i przeżywa ich nieszczęście. W tym aspekcie Follett nie dał sobie rady, epidemia była tu po prostu kolejnym urozmaiceniem ze średniowiecznego menu jakie miało spaść na miasto i tyle. Co mu się powiodło to pokazanie jak plaga wpłynęła na późniejsze życie chłopów, których pracowite ręce stały się niezwykle cenne w okresie deficytu siły roboczej.

Mam jeszcze jedną pretensję do autora. Za niesmaczną i nieudaną uważam scenę gwałtu kobiety, która po chwili zaczyna "dobrze się bawić". Z jednej strony pisarz czyni ze swych dwóch bohaterek kobiety niezwykle postępowe, a z drugiej taki wątpliwy pomysł nie wpływa na pozytywny odbiór czytelniczek i nie kojarzy się dobrze. Cała książka to po prostu gotowy scenariusz na drugi sezon serialu co mam nadzieję wezmą sobie do serca producenci pierwszego sezonu, bo rzecz na ekranie wypadła całkiem zabawnie.

wtorek, 08 lutego 2011
Najsłynniejsze miłości królów polskich, Jerzy Besala

Najsłynniejsze miłości królów polskich, Jerzy Besala, Bellona, Warszawa 2009

 Najsłynniejsze miłości królów polskich, Jerzy Besala

Po przeczytaniu "Najsłynniejszych miłości królów polskich" wiedziałam, że odtąd Jerzy Besala należeć będzie do grona moich ulubionych historyków. W swojej książce zarysował najbardziej znane związki koronowanych głów, rozprawiając się z narosłymi przez lata mitami i legendami.

"Książka ta ma charakter zdecydowanie popularny; stworzona została na bazie trylogii "Małżeństwa królewskie". Dlatego zrezygnowałem w niej z przypisów. Niemniej jednak pozostaje ona próbą wyjaśnienia roli i fenomenu uczuć jako jednej z determinant wyznaczających bieg historii."

W ośmiu rozdziałach poznajemy bliżej Jadwigę Andegawenkę, Władysława Jagiełło, Kazimierza Jagiellończyka, Zygmunta I Jagiellona, Zygmunta Augusta, Barbarę Radziwiłłównę, Zygmunta III Wazę i jego habsburskie żony, kończąc na Napoleonie i Marii Walewskiej. Znajdziemy informacje dotyczące każdego z kochanków, ich pochodzenie, drogę do mariażu, autor stara się też określić ich charaktery, pragnienia, znaleźć prawdziwe oblicze tych ludzi. Besala to historyk zajmujący się dziejami uczuć determinującymi bieg historii, co jest dla mnie bardzo ciekawym i odkrywczym spojrzeniem na skostniałą naukę. Biorąc pod uwagę ówczesne przekonanie, iż "małżeństwo zwykłych ludzi powstaje ze skłonności dusz, królów zaś dla zadowolenia poddanych" - możemy tylko przypuszczać jak trudno było odnaleźć w takim związku zalążki miłości. Jednak okazuje się, że nie tylko sławna Marysieńka i Barbara Radziwiłłówna odnalazły szczęście u boku polskich władców. Oprócz mariażów autor porusza wiele innych ciekawych kwestii.

 "Prawo do wychowania dziatek rózgą, uważaną za najlepszą metodę rozwiązywania wszelkich problemów edukacyjnych, wywodzono z Biblii. Nic dziwnego, że tak wychowywani królewicze, nie mówiąc o dzieciach szlachty, mieszczan i kmieci, cierpieli na różne neurozy, kompleksy, zachowania kompulsywne z alkoholem i dziwkami w tle."

"Profesor Anton Neumayr, badający w XX w. związki pomiędzy osobowością dyktatorów a szaleństwem wskazał, że paranoja wypełniania "misji", wiara w szczególne posłannictwo, opiekę Opatrzności i geniusz, na który powoływali się wszyscy dyktatorzy i tyrani, wpływa na bieg historii równie skutecznie, jak racjonalne cele polityczne, społeczne czy gospodarcze."

niedziela, 06 lutego 2011
Miłość staropolska. Obyczaje, intrygi, skandale, Agnieszka Lisak

Miłość staropolska. Obyczaje, intrygi, skandale, Agnieszka Lisak, Bellona, Warszawa 2007

 Miłość staropolska, Agnieszka Lisak

"Miłość staropolska" to przystępnie napisana książka, biorąca pod lupę miłostki naszych rodaków. Autorka przygląda się im, poprzez wszystkie fazy rozwoju gorącego uczucia jakie mogły połączyć parę, a także biorąc pod uwagę takie tematy jak nierząd, macierzyństwo, cudzołóstwo, staropanieństwo. Oczywiście nie wszyscy bohaterzy tych szkiców to połączeni namiętnością ludzie, ale często małżeństwa zawierane z woli rodziców czy obowiązku wobec kraju.

"Staropolska moralność miała bowiem dwa oblicza. Jedno z nich oficjalne, kreowane przez Ojców Kościoła i kaznodziejów - mało kto potrafił przywdziać. Drugie zaś to oblicze prawdziwe i niezbyt chlubne, które starano się przez wieki skrzętnie ukrywać względnie pomijać milczeniem. W trosce o przyzwoitość historycy i hagiografowie robili, co mogli, by twarz tę ukryć, nieraz sami przekraczali przy tym granice przyzwoitości. Tak na przykład w XIX wieku postanowiono wydać listy sekretarza Ludwiki Marii, niejakiego Pierre'a des Noyers. W listach tych stwierdzenie: "W pokoju króla (tj. Jana Kazimierza) rozmawia się tylko o wszeteczeństwach" skrzętnie przerobiono na: "W jego pokoju nie rozmawia się o niczym innym, jak o Piśmie świętym...". Podobny los spotkał w XIX wieku listy Jana III Sobieskiego, które pruderyjna ręka wydawcy przerabiała tu i ówdzie. Nawet stwierdzenie: "Dzieci caluję y obłapiam" uznano za nazbyt zuchwałe, stąd też to ostatnie słowo zakreślono czarnym tuszem. Do dziś w Bibliotece Jagiellońskiej przechowywane są średniowieczne rękopisy, w których niewidzialna ręka zamalowała starannie czarną farbą ustępy dotyczące magii miłosnej.

I właśnie o tej drugiej, niezbyt chlubnej stronie ludzkiej natury będzie moja książka."

Agnieszka Lisak prezentuje nam historię prawdziwych ludzi, ich słabości, pasji i nieszczęść. Autorka redukuje liczbę faktów i dat do absolutnego minimum, a co za tym idzie ogranicza nam trochę punkt widzenia do wybranych przez siebie anegdot i wniosków. To ma oczywiście swoje plusy i minusy, z jednej strony publikacja nabiera dynamiczności, czyta się ją niezwykle szybko, krążąc wśród królewskich intryg oraz przemieszanych informacji pożycia małżeńskiego i kolejnych par królewskich. Z drugiej strony przydałoby się tu więcej informacji, momentami można czuć się "zagubionym", gdy pisarka na wyrywki zapoznaje nas z historią. Jednak zabawa, jaką może mieć czytelnik z tej lektury jest przednia, dowiemy się na przykład, że kat mógł sobie wybrać żonę wśród kobiet skazanych na śmierć. Jednak rzadko która wybierała ten rodzaj drogi ratunku, woląc złożyć swą główkę na pieńku. Z książki Lisak wynika też, że wcale nie było tak wielu nieszczęśliwych małżeństw jak może się nam wydawać, młode panny mając w perspektywie gorzkie lata samotnej starości, przymykały oko na wady przyszłych mężów. Samo małżeństwo było też upragnione dla samej jego odmiany, wyrywając posłuszne panienki z pod kurateli rodzicielskiej, czyniąc z nich gospodynie rządzące we własnym gospodarstwie. Kobiety były cierpliwe, wiedziały co je czeka, zależało im na życiowym partnerze, przyjacielu, z którym można będzie dzielić troski i radości. To samo dotyczyło też często i przeciwnej płci.

Z ciekawostek dodam jeszcze, że w XVIII w. nastąpiła nobilitacja prostytucji  jak i samej erotyki. Panowie dosyć mieli cuchnących zamtuzów, moda z Francji zwiększała wymagania w materii wystroju burdelu i zdolności obsługi. Prostytucja miała spełniać określone standardy i powinna satysfakcjonować.

"Wiadomo na przykład, że Stanisław August Poniatowski w swych ulubionych Łazienkach kazał przy łożu w sypialni zawiesić olbrzymie zwierciadła, jak podaje Jędrzej Kitowicz: "Ażeby oczami dopomagał członkom około generacji pracującym, mając za rzecz pewną, iż pod pańskim okiem każda robota lepiej idzie"."

 Wadą publikacji są liczne powtórzenia, autorka przytacza niektóre anegdoty po dwa razy i powtarza podane już wcześniej informacje. Książkę poleciłabym osobom niekoniecznie zainteresowanym historią nie tylko ze względu na jej poznawcze walory, ale łatwość odbioru, o jaką postarała się pisarka.

piątek, 04 lutego 2011
Królewskie skandale

"Ludwika Maria była kobietą, której nie udało się znaleźć szczęścia w małżeństwie z Władysławem IV. (...) Tym bardziej bolesny musiał być dla niej fakt, że jego oziębłość nie wynikała z wieku, choroby czy też ascetycznego trybu życia. Wręcz przeciwnie, Władysław IV pomimo tuszy i nadwerężonego zdrowia w dalszym ciągu uchodził za kobieciarza. Szukał uciech cielesnych w ramionach coraz to nowych kochanek, podsyłanych mu przez zaufanych dworzan. Nieraz przedmiotem jego zainteresowania stawały się damy z najbliższego otoczenia, to jest fraucymeru królowej. Bez wątpienia nie mogło to uchodzić jej uwadze. Pewnego razu wpadła królowi w oko Klara Izabela, której zaczął prawić dusery. Panna okazała się jednak lojalna wobec swej pani.

"Sire - rzekła - w tych sprawach jestem równie ciemna jak w polskiej mowie.

- Niemniej świetnie rozumiecie, co wam prawi Krzysztof Pac (starający się podówczas o rękę panny z fraucymeru).

- Z pewnością, Sire, to przecież wasz poddany; język królów natomiast potrafią zrozumieć tylko królowe. Jeśli pozwolicie, najjaśniejszy panie, spytam królową, co by wasze słowa znaczyć mogły.

- Ach, miła panno, widzę, że czas jeno traciłem - odpowiedział urażony król."*

"(...) rozpusta jawnie gościła na komnatach zamków królewskich. Z zamiłowania do cielesnych uciech znani byli między innymi: Bolesław Chrobry, Mieszko II, Kazimierz Jagiellończyk, Jan Olbracht, Zygmunt August, Henryk Walezy, Zygmunt III Waza, Władysław IV, Jan Kazimierz, Jan III Sobieski, August II, Stanisław August Poniatowski. Jak więc widać poczet monarchów rozsmakowanych w sprawach alkowy był prawie tak długi jak sam poczet władców naszego kraju."**

*,** Agnieszka Lisak, Miłość staropolska. Obyczaje, intrygi, skandale, Bellona

 Miłość staropolska, Agnieszka Lisak

czwartek, 03 lutego 2011
Ziarna bogactwa. Pięć roślin, dzięki którym powstały fortuny, Henry Hobhouse

Ziarna bogactwa. Pięć roślin, dzięki którym powstały fortuny (Seeds of Wealth. Five Plants That Made Men Rich), Henry Hobhouse, MUZA, Warszawa 2010

 Ziarna bogactwa, Henry Hohouse

Czytałam poprzednią książkę Henryego Hobhousea i wiedziałam, że chcę przeczytać kolejną. "Ziarna zmian" były pozycją ciekawą i fascynującą, przedstawiającą historię pod nowym kątem. Kto by pomyślał, ile to roślinki mogą zamieszania narobić w świecie.

Owa wspaniała piątka to: drewno, winorośl kauczuk, tytoń i kawa. I tak kolejne rośliny wpływały na losy krajów, np. brak drewna w Wielkiej Brytanii spowodował, że ta, zaczęła wykorzystywać węgiel, co niejako wpłynęło na jej szybszy rozwój gospodarczy (to tak w wielkim skrócie, zapewniam, że autor wytłumaczył to lepiej). W kolejnym rozdziale dziennikarz przedstawia nam historię uprawy winorośli od roku 600 p.n.e. aż do czasów obecnych, nie szczędząc winiarskich tajemnic i trików. Wino ma ogromny potencjał w kreowaniu bogactwa. W części poświęconej kauczukowi ukazuje jak ta substancja wpłynęła na gospodarkę Malezji, Singapuru, Indonezji oraz rozwój reszty świata. W rozdziale zatytułowanym "Nie samym dymkiem" pisarz opisuje uprawy tytoniu w amerykańskich stanach, ten biznes wykształcił tam klasę wyższą, która później przyczyniła się do powstania Deklaracji Niepodległości. Nagle pozornie odrębne fakty historyczne zaczynają się łączyć w historii Hobhousea i tworzyć pasjonującą całość.

"We Francji popularnością wśród wojska cieszyły się gauloise'y, robione - jak zresztą i dziś - z francuskiego tytoniu o charakterystycznym... aromacie, zapachu lub smrodzie (kwestia gustu). Niemcy potrafili ponoć określić narodowość aliantów w okopach wroga na podstawie zapachu dymu przywiewanego z drugiej strony linii frontu."

Książka jest napisana ciekawie i przystępnie, łatwo jest się w nią zagłębić i oddać przyjemnemu pochłanianiu ciekawostek. Jednak w porównaniu z poprzednią, ta wydaje się jeszcze bardziej chaotyczna. Jedyne co trzyma pisarza w ryzach to rozdziały, ale  trudno mu nie zbaczać z tematu. Jego wiedza jest ogromna, ale nie uporządkowana i niezorganizowana w tej publikacji. Czytając "Ziarna bogactwa" zastanawiałam się co należy do obowiązków angielskiego edytora, rozumiem, że to cienka linia i ingerencje w tekst autorski nie są mile widziane, ale wydaje mi się, że ktoś powinien wpłynąć na dziennikarza i zasugerować mu małe porządki w tekście. Wiele z podanych przez niego ciekawostek nie ma związku z tematem. Owszem, to wszystko jest niezwykle ciekawie, ale czytelnik wziął do rąk pozycję o roślinach, które zmieniły świat, i nie każdy może mieć ochotę na dodatkowe wykłady.

 

seria: Spectrum

wtorek, 01 lutego 2011
Książki o XIX wieku

Było średniowiecze, czas na wiek XIX. Lista obejmuje zrecenzowane przeze mnie książki historyczne, wpomnienia, eseje, powieści.

recenzje książek historycznych:

"Historia brudu" Katherine Ashenburg

"Wiktoria, żona Alberta" George Bidwell

"Matka i dziecko w rodzinie polskiej Aneta Bołdyrew

"Cesarzowa Elżbieta" Brigitte Hamann

"W dawnych cukierniach i kawiarniach warszawskich" Wojciech Herbaczyński

"Warszawa romantyczna" Alina Kowalczykowa

"Drobnomieszczaństwo w dziewiętnastowiecznej Warszawie" Stefania Kowalska-Glikman

"Miłość, kobieta i małżeństwo w XIX wieku"  Agnieszka Lisak

"Warszawa Prusa i Gierymskiego" Artur Międzyrzecki

"Intymne życie niegdysiejszej Warszawy" Stanisław Milewski

"Szemrane towarzystwo niegdysiejszej Warszawy" Stanisław Milewski

"Sekrety starych więzień" Stanisław Milewski

"Warszawa w powstaniu listopadowym" Tadeusz Łepkowski

"Rodzina burżuazji warszawskiej i jej obyczaj" Mariola Siennicka

"Koczobrykiem po Warszawie!..." Janina Siwkowska

"Warszawskie to i owo" Adam Słomczyński

"Namiestnicy Warszawy" Danuta Szmit-Zawierucha

"Pod urokiem zaświatów" Stanisław Wasylewski

"Życie polskie w XIX wieku" Stanisław Wasylewski

"Ponętne, uległa, akuratna" Małgorzata Stawiak-Ososińska

"Gwara warszawska dawniej i dziś" Bronisław Wieczorkiewicz

"Rówieśnicy Mickiewicza" Alina Witkowska

powieści napisane w XIX wieku:

"Opactwo Northanger" Jane Austen

"Lady Susan" Jane Austen

"Profesor" Charlotte Bronte

"Shirley" Charlotte Bronte

"Wichrowe Wzgórza" Emily Bronte

"David Copperfield" Charles Dickens

"Salon i ulica" Józef Dzierzkowski

"Cześnikówny" Józef Ignacy Kraszewski

"Kamienica w Długim Rynku" Józef Ignacy Kraszewski

"Złoty Jasieńko" Józef Ignacy Kraszewski

"Zmartwychwstanie"

"Syrena zawsze zwodnicza"

powieści z akcją osadzoną w XIX wieku:

"Azazel" Boris Akunin

"Córka fortuny" Isabel Allende

"Portret w sepii" Isabel Allende

"Zdobycie KOpenhagi. 1807" Bernard Cornwell

"Kiedy bogowie umierają" C. S. Harris

"Dogodne małżeństwo" Georgette Heyer

"English Passengers" Matthew Kneale

"Przeklęta krew" Daphne Du Maurier

"Pamiętniki Jane Austen" Syrie James

"Świąteczna podróż" Anne Perry

"Crocodile on the Sandbank" Elizabeth Peters

"Złoty wilk" Bartłomiej Rychter

"Opowieść o Darwinie" Irving Stone

Tagi: XIX wiek
10:03, bsmietanka , Lista lektur
Link Komentarze (2) »
Zakładki:
Länkar (szwedzkie)
Liens (francuskie)
Links (angielskie)
Links (niemieckie)
LISTA ŻYCZEŃ
Moje zestawienia
Poczta
Serie wydawnicze
SPIS ALFABETYCZNY
Też ciekawe
Wyzwania
Zaglądam
statystyka