poniedziałek, 25 marca 2019
Przeprowadzka

 

Blog przeniesiony - https://smietankaliteracka.home.blog/

13:14, bsmietanka
Link Dodaj komentarz »
sobota, 23 marca 2019
Happy Go Money: Spend Smart, Save Right and Enjoy Life

Happy Go Money: Spend Smart, Save Right and Enjoy Life, Melissa Leong

happy_go_money

 

Myślę, że to dobra książka dla wszystkich, którzy marzą żeby wygrać milion w totka, sprawdzi się też na ludziach, którzy uważają , że jedyne co potrzebują do szczęścia to ta jedna rzecz (samochód, większy dom, nowa para butów, markowa torebka -niepotrzebne skreślić), która  da im wreszcie prawdziwe szczęście. Jak tylko już kupią ten wymarzony przedmiot ich życie wreszcie zmieni się na lepsze. Czy na pewno? Melissa Leong, znana w Ameryce dziennikarka, próbuje nas przekonać, że niekoniecznie. Bo czymże jest szczęście? Skąd je czerpać i gdzie ono się kryje? Autorka próbuje uświadomić czytelnikowi w bardzo przystępny sposób - co tak naprawdę nas uszczęśliwia? Bo na pewno nie pieniądze. Poziom satysfakcji milionerów wcale nie jest większy, a ktoś kto był marudną czarownicą nim wygrał milion, staje się marudną czarownicą z milionem na koncie - i to wszystko. Pieniądze nie zapełnią pustki emocjonalnej.

Z zainteresowaniem przeczytałam, że poziom płynący z zadowolenia z małych przyjemności dnia codziennego (zapach porannej kawy, słoneczny poranek, widok przyjaciela) maleje wprost proporcjonalnie do rosnących przychodów. Czyli im więcej ktoś zarabia tym mniej satysfakcji odczuwa z tych drobiazgów, czyli oczekiwania takiego człowieka rosną, konsumuje coraz więcej, i nim się obejrzy, rzeczy, które niosły radość schodzą na dalszy plan. Cóż, jeszcze nie miałam tego okazji sprawdzić na sobie.

Dziennikarka bez przerwy utrzymuje dowcipny ton książki, bardzo stara się by finanse i zarządzanie nimi były zrozumiałe dla każdego, więc żartom, parafrazom, dowcipom wręcz nie ma końca. Dlatego jeśli ktoś szuka konkretnych danych, suchych faktów to niekoniecznie ta książka jest dla niego. Nie wszystkie te żarty są trafione, ten styl może też po prostu zmęczyć, mi on bardziej pasuje do jakiegoś bogato ilustrowanego pisma. No i mamy tu też sporo rad przeznaczonych dla pobratymców autorki, to jest Amerykanów. To będzie dobra książka dla kogoś kto bardzo, bardzo by chciał się wreszcie zająć tymi swoimi finansami, ale boi się, i czai się do przygotowania swojego budżetu jak pies do jeża. Myślę, że wtedy ten  żartobliwy ton autorki może pomóc komuś pozbyć się tych negatywnych emocji. Autorka stara się przekonać czytelnika, że jego finanse zleżą przede wszystkim od niego samego i na tym bardziej się skupia niż na konkretnych poradach, więc wyszedł z tego taki bardziej poradnik mniej jak się wzbogacić, bardziej jak przemyśleć swoje nastawienie względem samych pieniędzy.

 

środa, 20 marca 2019
Czekolada

Czekolada, Joan Harris, przełożyła Kierszys Zofia, Prószyński 2011

 Czekolada, Joanne Harris

Szczerze mówiąc to za czekoladą niespecjalnie przepadam, wyznanie to jest dla wielu fanatyków łakoci wręcz gorszące. Jestem zwolenniczką szarlotki i sernika, ale powieść Joan Harris czytało mi się całkiem miło i po jej zakończeniu miałam ochotę na jakąś naprawdę dobrą czekoladkę.

Główna bohaterka wyrabia czekoladę właśnie, taką prawdziwą, której działanie zachwalał Paul Martin w książce "Seks, narkotyki i czekolada". A więc nasza Vianne Rocher nidzie nie może zagrzać miejsca na świecie i bez przerwy tuła się ze swą córeczką, gonią ją własne strachy, a także ludzkie uprzedzenia. Jej matka uciekała tak samo przed Czarnym Mężczyzną, motywem pojawiającym się w jej kartach tarota i uosobieniem grożącego im zła. Pewnego dnia, przygnane przez wiatr, przybywają do małego francuskiego miasteczka Lansquenet pełnego nieszczęśliwych, uprzedzonych ludzi, tkwiących w kokonach samotności jakie same sobie uwili. Obrotna kobieta otwiera tam swą chocolaterię i zaczyna kusić mieszkańców w sam post czekoladowymi specjałami. Zdaje sobie przy tym sprawę w natury ludzi zamieszkałych w zapyziałej mieścinie, ich niechęci, zwad, hipokryzji i zakłamania. Słodycze okazują się mieć działanie dobroczynne na niektórych zwabionych do owej magicznej cukierenki, ludzkie dusze zaczynają się powoli otwierać. I tak zaczyna się wielka bitwa pomiędzy kościołem a czekoladą. Walka o dusze i żołądki ponad 200 prostaczków francuskiej mieściny. Kto wygra tę nierówną batalię? No bo też każdy się domyśli, że trzymanie diety, poszczenie i odmawianie sobie przyjemności nie ma szans z powolnym popijaniem gorącej czekolady. Czekoladowa czarownica przejmie władanie nad ludzkimi duszyczkami dając im nową nadzieję, nic nie pomogą knowania ojca Reynaud ze skłonnościami podglądacza i starej kumoszki.

Należy stanąć twarzą w twarz z niebezpieczeństwem przed którym uciekamy, inaczej nigdy się od niego nie uwolnimy i będzie nas prześladować do końca życia. Gdy już spróbujemy się zmierzyć z naszymi strachami okaże się "że nie taki diabeł straszny jak go malują". Tylko od nas zależy czy znajdziemy szczęście w naszym życiu, do tego zrozumienie potęgi prawdziwych przyjaźni - to tematy dość banalne i przedstawione tu w dość prosty sposób za to z łakomą nutką. "Czekolada" nie jest jakąś wysoce zachwycającą intelektualnie lekturą, a po prostu dość apetyczną powieścią.

cykl: Vianne i Anouk tom 1

niedziela, 17 marca 2019
To nie jest kraj dla starych ludzi, Cormac McCarthy

To nie jest kraj dla starych ludzi, Cormac McCarthy

 toniejest

 

Generalnie to powieść nie podobała mi się, ale myślę, że jest to raczej kwestia mojego gustu aniżeli wad samej książki. Autor przenosi nas w obfitujące w krwawe wydarzenia pogranicze Meksyku i Teksasu - wojny gangów narkotykowych, przekupni policjanci, płatni mordercy, szeryf z bagażem doświadczeń i szukający szczęścia Llewelyn Moss, a w samym centrum wydarzeń skórzana walizka wypełniona pieniędzmi. Zaczyna się pościg za uciekinierem, trup się ściele, krew się leje, a wszystko to przetykane jest filozoficznymi rozważaniami szeryfa. Jak dla mnie był nudnawy ze swoimi wyrzutami sumienia i wiecznymi peanami a cześć żony, i po prostu ten bohater mnie nie przekonał. Za to inne postacie wyrzutów sumienia w ogóle nie miały i jakoś tak odniosłam wrażenie, że trochę koncepcji pisarzowi zbrakło. Kolejni bohaterowie wpadali do jakiegoś hotelu, sklepu czy stacji, kupowali coś i pędem ruszali w dalszą drogę.

Autor postawił na minimum treści, dialogi są krótkie, język prosty, styl zwięzły - po prostu gotowy scenariusz. Trochę mi się to wszystko nie kleiło. Kolejne sceny dosłownie przelatują przed naszymi oczami, trzeba uważać żeby nie dostać kulki w łeb z jakiegoś obrzyna, których tu pełno. Trup ściele się gęsto, mamy walizkę z pieniędzmi, narkotyki, czego chcieć więcej od powieści sensacyjnej. Co prawda pisarz pozostawił parę tropów literackich, jakieś przesłania, można się pobawić, pozastanawiać nad naturą ludzką, złem panoszącym się na ziemi , niespełnionym "amerykańskim snem" itd. Generalnie jest to jedna z najbardziej pesymistycznych książek jakie w życiu czytałam.

„Na tej planecie jedna rzecz jest pewna, a mianowicie to, że szczęście nie wali drzwiami i oknami”.

piątek, 15 marca 2019
Kapitan Alatriste, Arturo Perez-Reverte

Kapitan Alatriste, Arturo Perez-Reverte

 kapitan

Kolejna powieść z pod znaku płaszcza i szpady, napisana jednak w czasach nam współczesnych. Sięgając po nią zastanawiałam się czy pisarzowi udało się oddać "tamten" klimat.

Kapitan Alatriste to bynajmniej żaden żołnierz w służbie króla, a rzezimieszek spod ciemnej gwiazdy. Człowiek, który co prawda kiedyś służył w armii, ale po  poważnej ranie nie mógł kontynuować kariery wojskowej i musiał nieco zmienić zawód, a że był zaprawiony w bojach oraz szermierce, stał się swoistym bandziorem, pozbawionym złudzeń i wykonującym różne zlecenia. Za sporą sumkę w złocie podejmuje się zabicia dwóch podróżnych z Wielkiej Brytanii. Tu jednak odzywa się w nim coś na kształt sumienia i zapomnianych zasad moralnych, gdy jedna z ofiar nie krzyczy o łaskę dla siebie lecz dla pobratymca. W ten sposób Alatriste wplątuje się w bardzo niebezpieczną grę sfer wyższych, gdzie zamieszani są dostojnicy kościelni, Inkwizycja i królewska służba. Każdy tam układa własną intrygę, knuje coś w zanadrzu, a w tym oku cyklonu ląduje główny bohater.

Historia opowiedziana jest z perspektywy trzynastoletniego pazia kapitana, oddanego mu sercem i duszą.  Do tego delikatnie wystylizowany język powieści i wyobraźcie sobie Waszmoście jak wsiąkacie w fabułę.

Na uwagę zasługuje Madryt jako bohater tej książki - ciemne uliczki, mroczne zaułki, tawerny o podejrzanej reputacji, wspaniałe salony. Do tego hiszpańska gawiedź odmalowana z fantazją i polotem, to lud skory do waśni i wszelkiego rodzaju pojedynków, spragniony widowisk, czynów bohaterskich. Autor starannie dobiera poszczególne miejsca akcji, nie zachwyca niczym nowym, ale wie jak operować akcją by uczynić ją dramatyczniejszą.

Pisarz całkiem zręcznie operuje fabularnymi schematami, co prawda to nie Aleksander Dumas, ale teraz i Madryt ma swego szermierza z przeszłością dzięki pisarzowi. Z tego co zdążyłam zresztą zauważyć, postać kapitana już obrosła we wszelkiego rodzaju twórczość dodatkową, znaczy komiksy, filmy, seriale. Świadczy to na pewno o sporej popularności tej serii. Powieści są krótkie, czyta się to szybko, a przygód, pojedynków, intryg bez liku - gotowy sukces.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 110
Zakładki:
Länkar (szwedzkie)
Liens (francuskie)
Links (angielskie)
Links (niemieckie)
LISTA ŻYCZEŃ
Moje zestawienia
Poczta
Serie wydawnicze
SPIS ALFABETYCZNY
Też ciekawe
Wyzwania
Zaglądam
statystyka