Blog > Komentarze do wpisu
The Foundling

The Foundling, Georgette Heyer, Arrow Books 2004

 The Foundling, Georgette Heyer

Jego Miłość Adolphus Gillespie Vernon Ware, w skróce Gilly, to tak naprawdę bardzo przeciętny młodzian, który nie marzy o niczym więcej jak o świętym spokoju. Na swoje nieszczęście książę był bardzo chorowity w dzieciństwie, a że jest jedynym spadkobiercą, to całe otoczenie - wujostwo, pod skrzydłami którego się wychowywał, przyjaciele, wszyscy służący, włączając w to nawet jego prywatnego lokaja, przyzwyczaili się do traktowania go w "szczególny" sposób. Znaczy starają się go nie spuszczać z oczu, wysyłać wszędzie z armią służących, dają bez przerwy dobre rady, usługują ponad miarę - jednym słowem doskonałe warunki cieplarniane do wychowania maminsynka. Na szczęście Gilliemu nie odbiło i jakoś się chłopak ostał, tylko jego spokojna, pojednawcza natura nie pozwala mu zrzucić z siebie tych wszystkich starań o jego dobro, no bo przecież ci wszyscy ludzie tak się starają, że zaduszą go swoją miłością. To dopiero ciężkie warunki dorastania dla młodzieńca, który jest na progu pełnoletności (25 lat) i nie może sobie poużywać. Nic dziwnego, że kiedy jego kuzyn opowiada mu o swym problemie o imieniu Belinda, książę z nudów postanawia mu pomóc. Będzie to okazja dla młodego bohatera do wyzwolenia się z pod wpływu rodzinki, choć na krótki czas, sprawdzenia własnych możliwości i przeżycia wreszcie jakiejś przygody. Co jak co, ale wrażeń naszemu młodzieńcowi nie zbraknie. Przepiękna i wyjątkowo głupia Belinda, młody uciekinier Tom,  oryginalny czarny charakter pan Liversedge - nietypowych i jednocześnie komicznych typów nam tu bynajmniej nie zbraknie.

Główny bohater od razu zdobył sobie moją sympatię, niby niepozorny, spokojny, ale posiadający poczucie humoru i pełen dobrej woli młody człowiek. Można powiedzieć, że typ wysoce nieromansowy, nierzucający się w oczy, nie epatujący godnością czy siłą fizyczną. Ta nietypowość od razu mnie ujęła, albo też ile można czytać o młodych damach czy wysokich, silnych oraz niezłomnych herosach. Jako, że mamy do czynienia z mężczyzną od razu możemy zdobyć trochę wiedzy o tym jak wyglądało życie młodego gentlemana w XVIII wieku. Męska domena jest zwykle spychana w książkach Georgette Heyer na peryferia, a tu mamy wiele informacji o zajęciach, samym życiu, zwyczajach, możliwych zainteresowaniach mężczyzny - poczynając od wyboru odpowiedniego płaszcza i pantalonów na spacer, na manierach skończywszy.

Jak na dość prostą fabułę książka jest dość długa, pisarka serwuje nam z zapałem piękne historyczne powiedzonka, zwroty językowe i mnóstwo szczegółów z życia codziennego. Wychodzi z tego stylowy romans historyczny, który nie obraża inteligencji czytelnika, a to już całkiem dużo. Jeśli damy się porwać powieści będziemy czytać ją z uśmiechem na ustach, taka urocza lektura na bardzo zły humor.

niedziela, 27 listopada 2011, bsmietanka

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
statystyka