Blog > Komentarze do wpisu
Dziennik z getta warszawskiego, Mary Berg

Dziennik z getta warszawskiego, Mary Berg, przełożyła Maria Sałapska, Czytelnik 1983

 Dziennik z getta warszawskiego, Mary Berg

Mary Berg (Miriam Wattenberg) zaczęła pisać swój dziennik w 1939 r., jest to więc dokument historyczny, oddający "na gorąco" ówczesne wojenne realia. Rozpoczyna na oblężeniu Warszawy, ma wtedy 15 lat a już czuje się samotna i stara. Myślę, że prowadzenie codziennych zapisków było dla młodej, zgnębionej dziewczyny swoistym sposobem na oswojenie zupełnie nowej, brutalnej rzeczywistości i jak zwykle w przypadku ofiar Shoah, potrzebą dawania świadectwa. Książka po raz pierwszy ukazała się po angielsku w Ameryce, w 1945 r. i była jednym z pierwszych świadectw Zagłady dokonywanej w Polsce na Żydach.

Mary Berg była córką cenionego antykwariusza z Łodzi, znawcy malarstwa polskiego. Po konfiskacie majątku w rodzinnym mieście rodzina przenosi się do Warszawy, jednak i tu warunki pogarszają się z każdym dniem, rosną ograniczenia nakładane na naród żydowski. Po zamieszkaniu w getcie dziewczyna nie oddawała się rozpaczy, tylko starała się aktywnie spędzać swój czas. Była członkinią Łódzkiego Zespołu Artystycznego - ŁZA, chodziła na kursy rysunku i architektury, pracowała w różnych organizacjach samopomocy. Jej szerokie grono znajomych i zmysł obserwacji sprawiają, że była doskonale zorientowana nie tylko w warunkach panujących w getcie, ale w stosunkach społeczno-politycznych. Pisząc autorka podaje naprawdę wiele konkretnych i ciekawych informacji. Począwszy od życia artystyczno-kawiarnianego, poprzez działania żydowskiej policji, kursy zawodowe dla młodzieży do cieszących się niezwykłą popularnością programów komicznych i skeczów. Parę zdań o eksporcie towarów z getta (papierosy, likiery, biżuteria), chemikach produkujących lekarstwa czy problemach związanych z pogrzebami, bo nawet "przenosiny na tamten świat nie są łatwe". To całkiem sporo jak na możliwości piętnastoletniej dziewczyny. 

Ze względu na amerykańskie obywatelstwo matki Mary rodzina miała szczęście i została internowana na Pawiaku w 1942 r., czyli dosłownie na kilka dni przed masowymi wywozami do Treblinki i zmniejszeniem przez Niemców obszaru getta. Następnie wywieziono ich do obozu dla uchodźców we Francji, gdzie zostali wymienieni na jeńców wojennych. Na Pawiaku autorka kontynnuje swoje zapiski opierając się na relacjach świadków przenoszonych do więzienia i obserwacjach z okien, z których było widać masowe egzekucje i deportacje.

Dziennik pisany jest językiem prostym, jasnym i czytelnym. Autorka raczej mało miejsca poświęca na dywagowanie na temat własnej duszy, skupiając się na wydarzeniach dnia codziennego, uchwyceniu chwili, oddaniu tragedii innych. Oczywiście nie obce są pisarce wyrzuty sumienia, smutek, wątpliwości moralne - lecz to wszystko zawiera się w samym tonie, doborze słów. Większość informacji podanych jest w sposób klarowny, treściwy i krótki. Bez zbędnych sentymentów. Mary Berg często pozwala sobie na ton ironii, kpiny, jest w końcu młodą dziewczyną, która chce po prostu przeżyć.  Myślę, że tę pozycję docenią miłośnicy faktów zbieranych na bieżąco. Ja z tej publikacji dowiedziałam się wielu nowych rzeczy, podanych jest wiele informacji pominiętych przez innych autorów dzienników i wspomnień.

wtorek, 26 kwietnia 2011, bsmietanka

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
kornwalia.mikropolis
2011/04/26 10:42:08
Bardzo chciałabym to przeczytać. Choć na świecie jest już coraz mniej świadków tej wojny, dobrze, że zostały nam po nich spisane wspomnienia, które nie pozwolą o tym zapomnieć.
-
2011/04/26 15:00:06
kornwalia.mikropolis
To jeden z lepszych dzienników jakie czytałam, może ze względu na konrentne informacje w nim zawarte. Oczywiście autorka miała też trochę zawężone pole widzenia ze względu na swój młody wiek, uprzywilejowaną narodowość matki i całkiem niezłą sytuację finansową rodziny, ale taki dziennik pisany "na gorąco" ma w sobie wiele emocji, które znikają po latach
statystyka