Blog > Komentarze do wpisu
Warszawa Prusa i Gierymskiego, Artur Międzyrzecki

Warszawa Prusa i Gierymskiego, Artur Międzyrzecki, Wydawnictwo Arkady, Reprint wydania z 1957 r.

 Warszawa Prusa i Gierymskiego, Artur Międzyrzecki

"Warszaw Prusa i Gierymskiego" to książka niezwykle starannie wydana, przygotowana z okazji jubileuszu 50-lecia Arkad. W pierwszej części publikacji mamy relacje Artura Międzyrzeckiego, w drugiej zbiór ponad 180 ilustracji takich artystów jak Pillati, Stanisław Masłowski, Józef Pankiewicz, Aleksander Gierymski, Władysław Podkowiński czy Jan Konopacki. Książka Międzyrzeckiego dotyczy lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych XIX wieku.

"Lata siedemdziesiąte, lata osiemdziesiąte,

Miedziorytowe lata!

Prowincjo naszego wieku, wiosno ojców daleka,

Przedmieście naszego świata."*

Obraz Warszawy jaki wyłania się z tekstu autora nie jest pochlebny, to miasto zacofane, zaniedbane, z walącymi się kamienicami, głodującymi artystami.  To było jedno z najgorzej oświetlonych miast Europy i w dodatku bez kanalizacji (jej projekt zaistniał po 1881 r.). Aż przykro było czytać ile pamiątek, zabytków, pięknych kamienic uległo zatraceniu. To co w stolicy niezwykłe to sami ludzie, którzy ukochali sobie to miasto.

"Warszawa ta, pełna "wieczornych chwil złotych i nocy wylewających czary zapomnienia", zaludniona jest ludźmi z krwi i kości: "majstrem tłustym, terminatorem rozczochranym - dzieckiem bruku; hogartowskimi parami, co drzemią pod szynkownią; głodną wyrobnicą, co łzy wstrzymując idzie do roboty"; przekupkami z Rynku, który o świcie "ożywia się pomału"."

Myślę, że pisarz nie wniknął wystarczająco w warszawskie sprawy zbyt polegając na cytatach z kronik i poezji. W tak krótkim tekście zdołał jedynie napocząć pewne tematy pozostawiając wiele ze spraw otwartymi, o innych wogóle nie wspominając. Publikacja jest taką krótką przebieżką przez stolicę tamtych lat, wręcz sprintem. Pisarz poświęcił na przykład sporo miejsca na historię o książce, która nigdy nie została napisana, owszem szkoda, że plany Gierymskiego nie powiodły się, ale żeby aż tak się o tym rozpisywać. Wiele miejsca poświęca autor sytuacji artystów, którzy musieli wręcz walczyć o przetrwanie, wielu z malarzy docenionych za granicą, w Polsce przymierało głodem. Te niezbyt wesołe rozważania poeta urozmaica ciekawymi i zabawnymi anegdotkami.

"Gomulicki wspomina na przykład, że wydawcy tygodników - celować miał w tym wydawca Ilustrowanego, Unger - mierzyli calówką dostarczane im rysunki i w ten sposób wyznaczali artystom honoraria. Najwięcej kłopotu przyczyniało Ungerowi ... niebo. Unger utrzymywał zawsze, że "tego nieba jest za wiele i nie chciał za pustą przestrzeń płacić, tyle co za część zapełnioną rysunkiem". Zapadał wreszcie salomonowy wyrok i autor szkicu zobowiązywał się bez oddzielnej dopłaty dorysować na niebie chmurki"."

*Julian Tuwim

czwartek, 24 marca 2011, bsmietanka

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
montgomerry
2011/03/24 14:38:12
Nie słyszałam o tej pozycji, tym bardziej się cieszę, że trafiła w Twoje ręce i napisałaś o niej:) pozdrawiam serdecznie
-
2011/03/27 15:52:14
montgomerry
:) pozdrawiam
statystyka