Blog > Komentarze do wpisu
Byczki w pomidorach, Joanna Chmielewska

Byczki w pomidorach, Joanna Chmielewska, Klin, Warszawa 2010 

Byczki w pomidorach 

"Byczki w pomidorach" to powrót w gościnne progi Alicji, akcja powieści toczy się w niedługi czas po "Wszystko czerwone", gdzieś tak w 1979 roku. Do szlachetnej gospodyni w Danii masowo napływają spragnieni wrażeń kolejni odwiedzający. Stadko rośnie w oczach a urocza pani domu ciągle zgadza się na kolejnych, w tym też na takich, których w ogóle nie zna. I tak pojawiają się Julia i Wacław Buccy, para która stanowić będzie powód niezadowolenia, plotek, zgrozy i niechęci całego towarzystwa. Alicja wypija morze kawy i próbuje z Joanną jakoś rozmieścić gości w niewielkim domu, przyjaciółka Marzena wspiera je w tych wysiłkach, Wacław bez przerwy gada, Julia bez przerwy milczy, Elżbieta wykazuje spokój, Olaf uczy się polskiego - i właściwie nic poza tym się nie dzieje przez pierwsze 200 stron. Chmielewska nasyciła pustą gadaninę swoich bohaterów właściwym sobie stylem, cóż może jej oddani czytelnicy będą bardziej zadowoleni niż ja. Dla mnie książkę spokojnie można by było skrócić. Dywagacje robią się przydługie i nudnawe. Pisarka specjalnie miesza i pogłębia chaos rozmów i mnoży gości by mieć więcej okazji do szafowania komizmem jednak mnie wydaje się to dość sztuczne, pisane na siłę. Wytrwałam dla pana Muldgaarda (inspektor policji, który z niesłabnącym zaangażowaniem i uciechą uczy się języka polskiego), niestety pojawia się dopiero pod koniec książki (strona 287).

"(...) Co ten Arnold zeznał?

- On czyni amory do jedna młoda dama Swensk - odparł pan Muldgaard pobłażliwie. - Nie nadmierno wzajemnie. Obcy człek, denat, do grupy przybywa, damy w objęcia chwyta, dama Arnolda takoż. Drugi zalotnik, Norwegen, na Arnolda gniew uczuwa, takoż na denata. Na Arnolda więcej. Dwie damy oraz denat obiera inne drogi, Arnold pragnie szkody czynić, też podążyć, jednakowoż drugi zalotnik czyni obstrukcje, grupa nie zwarta. Wielka bitwa, dwa rywale oraz pomoc wokół, silne szkody czynią wzajem, zmysły utracone,  medycyna niezbędna. Aż Bistrup, ambulans, długi czas płynie, dwie damy wracają, wielce wesołe. Udają się posilić, grupa razem, komplet. Ciemność zapada."

Jak dla mnie mąż Elżbiety, Olaf, i pan Muldgaard ratują to wydanie. Całość nie wywarła na mnie pozytywnego wrażenia, choć przecież dokładnie wiem czego się spodziewać po tej autorce. "Wszystko czerwone" śmieszyło i bawiło, druga część jest pisana "na kolanie", jeśli mogę się tak wyrazić. Myślę, że gdyby pisarka jeszcze nad nią posiedziała, dopracowała wątki "sensacyjno-kryminalne", trochę poucinała tu i ówdzie, całość wypadła by o wiele lepiej. Czuję niedosyt lekkich lektur.

poniedziałek, 31 maja 2010, bsmietanka

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
ysabellmoebius
2010/05/31 14:00:05
Właśnie wczoraj skończyłam i zabieram się za recenzję...
Miałam bardzo podobne wrażenia, chociaż jestem wielką fanką pani Chmielewskiej. Najzabawniejsi byli Olaf i pan Muldgaard, a intryga się ledwo trzymała. Przyznaję, że było kilka śmiesznych kawałków, ale wcale mi się nie wydaje, żeby ta książka była dużo lepsza od kilku poprzednich.
-
2010/05/31 21:34:42
Och, a tak byłam ciekawa tej kontynuacji bo "Wszystko czerwone" uwielbiam. A i tak sprawdzimy:)
Pozdrawiam serdecznie
-
m.tucha
2010/06/01 00:14:45
Chmielewską porzuciłam jakiś czas temu, bo wydawało mi się, że z książki na książkę jest gorzej, a może to był przesyt jej twórczością :)
-
2010/06/01 08:46:59
ysabellmoebius
To rzeczywiście mamy podobne wnioski :) choć nie nazwę się wierną fanką Chmielewskiej to mam słabość do kilku jej wcześniejszych książek
-
2010/06/01 08:48:08
mrsantares
Tak samo podeszłam, słyszałam że takie sobie, ale akurat kontyuację musiałam sprawdzić ;)
-
2010/06/01 08:49:17
m.tucha
Co jak co, ale tą wyjątkowo płodną pisarką można się przesycić, niedługo Kraszewskiego dogoni ;)
-
maioofka
2010/06/02 17:19:09
Nie jestem wielką fanką książek Chmielewskiej, ale "Wszystko czerwone" było jedną z zabawniejszych, jakie udało mi się do tej pory przeczytać z jej wielkiego dorobku ;) Ale nadal nie ciągnie mnie do nowszych pozycji, które ogólnie są krytykowane nawet przez oddanych fanów. Zdecydowanie wolę wakacyjne przygody w stylu Pawełka i Janeczki :)
-
2010/06/02 21:45:23
maioofka
DOrobek to dobre słowo ;) Mnie z tego starszego urobku podobały się jeszcze "Boczne drogi" choć i Pawełkiem i Janeczką nie gardziłam. Zapomniałam jak pies miał na imię, on budził moją największą sympatię
-
maioofka
2010/06/03 19:52:46
"Bocznych dróg" przyznam, że nie czytałam, ale są w planach, jeśli znowu najdzie mnie ochota na "coś" Chmielewskiej :)
A pies to bodajże Chaber był, ale czy to od nazwiska dzieci (Chabrowicz) czy od czegoś innego to już nie pamiętam. Ktoś bardziej obeznany z tematem musiałby się wypowiedzieć tutaj ;)
-
2010/06/03 20:49:29
maioofka
"Boczne drogi" polecam, to jest akurat śmieszne "coś" CHmielewskiej ;)
Ta, to był Chaber
-
Gość: , 89.228.5.*
2010/07/12 21:56:37
Polecam Boczne drogi ,Lesia ,Studnie przodków ,Krokodyl z kraju Karoliny ,Klin i wiele innych książek pani Chmielewskiej. Uważam że jest świetną pisarką jedyną w swoim rodzaju.
statystyka