Blog > Komentarze do wpisu
Salon i ulica

Salon i ulica, Józef Dierzkowski, Krajowa Agencja Wydawnicza, Rzeszów 1989

Salon i ulica

Książka "Salon i ulica" została wydana w serii Powieść galicyjska, w której wydawnictwo przedstawia XIX-wiecznych pisarzy polskich. Dzierzkowski prowadzi fabułę dwutorowo, na przedmieściach Warszawy, w domku szewca Karosza, i w salonach pana Karlińskiego. Nasz bohater gminny jest osobą porywczą, o skłonności do kieliszka, ale szczerą, o pogodzie ducha, wrażliwą na krzywdę innych. Jego córka Bogunia, to dorastająca, naiwna dziewczyna o kryształowym sercu. Wobec tych zalet stanu pracującego warstwy wyższe wypadają naprawdę niekorzystnie, utracjusze, zwodziciele niewinnych duszyczek, hulajdusze. Mamy tu poszczególnych reprezentantów najgorszych polskich skłonności XIX wieku. Dziedziczka fortuny, Kamilla, to wychowana na romansach, egzaltowana panna, która opiera swą przyszłość na pozorach. Syn Karlińskiego, typowy przedstawiciel złotej polskiej utracjuszowskiej młodzieży, zwodzący na manowce niewinne dziewice. Starszy Karliński, oszust i krętacz, itd.

Fabuła całkowicie została podporządkowana celom autora, który z upodobaniem wywleka na wierzch nieczyste sprawki arystokratów i przeciwstawia je kryształowej moralności biedoty. mimo zawiłości i "nagłych" zwrotów akcji powieść jest dosyć nudna i przewidywalna. Myślę, że Dzierzkowski za bardzo sobie wziął do serca misję naprawy zdegenerowanego polskiego społeczeństwa czyniąc swą powieść całkowicie utylitarną. Antynomia salonu i ulicy jest zbyt przerysowana, przecież rzeczywistość rzadko kiedy bywa aż tak jednoznaczna i uproszczona. Pisarz nie pozostawił czytelnikowi żadnej swobody snucia domysłów i wyciągania własnych wniosków, jest prosty podział na czerń i biel. Dość wspomnieć, że nawet nazwiska są tu wyznacznikiem charakterów - Prawdzicki od prawdy, Majakowski od majaki. Biedni są tu bardzo ubodzy i bez pudła zawsze mają dobre serce. Ze stanem majątkowym wyższych sfer bywa tu różnie, ale ich dusze są całkowicie zdegenerowane.

poniedziałek, 01 lutego 2010, bsmietanka

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2010/02/01 20:31:52
Miałam wątpliwą przyjemność czytać tę książkę na studiach. Bogunia tak mi działała na nerwy, że właściwie tylko ją z tej powieści zapamiętałam;-)
-
2010/02/02 21:17:10
Można powiedzieć, że autorowi jednak udało się zrobić niezapomniane wrażenie. Swoją drogą ostatnio mam pecha do niewydarzonych postaci kobiecych, najpierw Lucjana z "Domu na wzgórzu", potem Bogusia, a teraz narratorka "Tajemnicy rodu Hegartych"
statystyka