|
Blog > Komentarze do wpisu
Ludzie wiatru
Ludzie wiatru ( Le peuple du vent : L'épopée des Normands de Sicile), Viviane Moore, przełożyła Justyna Sozańska, WAB, Warszawa 2009
"Ludzie wiatru" to pierwsza część sześciotomowego cyklu, "Rycerze Sycylii", przygód średniowiecznych detektywów: Tankreda z Normandii i jego mistrza Hugona z Tarsu. Akcja książki rozpoczyna się w 1155 roku, nie są to spokojne czasy, ludzie są bezwzględni i porywczy, król próbuje utrzymać się na tronie. Nasza tajemnicza dwójka bohaterów przybywa na normański zamek Pirou gdzie trafiają przed samą nawałnicą strasznych wydarzeń. Przeszłość wszystkich bohaterów jest okryta tajemnicą, ale lata skrywanych gorzkich sekretów stają się przyczynkiem do rozpętania tragedii. Tajemnicza choroba trawiąca siostrę możnowładcy Pirou, Muriel, doprowadza do jej śmierci w męczarniach. Natomiast sam władca zamku wierzy, że ktoś czycha na jego życie i prosi mędrca ze wschodu o pomoc. Przedstawiony przez autorkę sugestywny obraz zaniedbanej żony, matki i siostry świetnie przedstawia sytuację ówczesnej kobiety w męskim społeczeństwie. Każda z bohaterek przedstawia określony typ osobowości, który stanowił dla niej swego rodzaju tarczę przed światem zewnętrznym i pozwalał jej się odnaleźć w trudnej rzeczywistości. Wypracowane przez nie wzorce zachowań są bardzo schematyczne, ale tylko na pierwszy rzut oka. Mamy odważną chłopczycę, świetnie władającą mieczem Sigrid, jej delikatną, zalotną siostrę Randi, dobrotliwą i szlachetną Muriel, która wszystkie nieszczęścia znosi ze stoickim spokojem anioła. Jednak to tylko fasada, za którą szaleją namiętności i pragnienia, rozpacz wobec ślepych mężczyzn i beznadziejności losu. Hugo z Tarsu, niczym Hercule Poirot Agathy Christie mierzy się z kryminalną zagadką. Niewątpliwe podobieństwo do tego bohatera wzmocnione jest przez jego zachowanie, swoich wniosków nie zdradza nikomu, a uczniowi każe myśleć nad własnymi: "Powoli! Metoda i porządek ponad wszystko." Atmosfera gęstnieje powoli niczym w klasycznym kryminale, kolejne tajemnice wypływają na wierzch, a wszyscy bohaterowie czują się coraz bardziej osaczeni. W kulminacyjnym momencie wydarzeń mistrz z Tarsu zwołuje wszystkich mieszkańców zamku Pirou do komnaty i powoli odkrywa przed nimi całą prawdę, stopniując napięcie zebranych i wystawiając ich nerwy na próbę. Zawiodła mnie trochę przejrzystość tej zagadki kryminalnej, która szybko daje się rozszyfrować. Ciekawym zabiegiem ze strony autorki, było potraktowanie jednego z psalmów jako inspiracji dla mordercy, który jednocześnie czuł się rozgrzeszony karząc w imię Boga. Jednak na tym krótkim, biblijnym epizodzie nie można ukuwać teorii o podobieństwie książki Moore do "Imienia róży" Umberto Eco, zbyt wiele je różni. Mnogość wątków, miłosnych historii, sekretów i burzliwych charakterów postaci, pozwala na całkowite zanużenie się w tej mrocznej historii w trakcie długiego, jesiennego wieczoru. Recenzja Eruany środa, 11 listopada 2009, bsmietanka
Tagi:
literatura francuska
TrackBack
|
|